Najbardziej awaryjne auta używane podczas kontroli w warsztacie

Najbardziej awaryjne auta używane. Te modele wymagają dokładnego sprawdzenia

Najbardziej awaryjne auta używane nie zawsze mają uszkodzony silnik lub skrzynię biegów. Czasem niską pozycję modelu powoduje zawodny akumulator, zaniedbane hamulce albo zużyte zawieszenie. Dla kupującego liczy się więc nie tylko liczba usterek, ale również ich rodzaj, koszt usunięcia oraz to, czy producent przeprowadził akcję naprawczą.

Najnowsze raporty awaryjności pokazują kilka zaskakujących wyników. Wśród modeli wymagających szczególnej ostrożności znalazły się zarówno popularne samochody rodzinne, jak i auta marek kojarzonych z ponadprzeciętną trwałością. Nie oznacza to, że każdy egzemplarz będzie problematyczny. O wyniku zakupu nadal decydują konkretny rocznik, wersja napędowa i historia serwisowa.

Co właściwie oznacza „awaryjny samochód”?

Nie istnieje jeden ranking, który uwzględnia wszystkie możliwe usterki. Poszczególne zestawienia mierzą inne problemy.

Statystyka pomocy drogowej obejmuje zdarzenia, po których samochód nie może kontynuować jazdy. Nie pokaże jednak nadmiernego zużycia oleju, hałasującego łożyska czy korozji, jeśli kierowca sam dotarł do warsztatu.

Raporty badań technicznych wskazują natomiast pojazdy, w których częściej wykrywane są poważne usterki oświetlenia, hamulców, zawieszenia i innych elementów bezpieczeństwa. Na wynik mocno wpływają przebieg, jakość obsługi oraz podejście właścicieli do serwisowania.

Dobrym przykładem są samochody Tesli. Modele 3 i Y wypadają korzystnie w statystyce interwencji drogowych, ale bardzo słabo podczas badań technicznych. Oznacza to, że stosunkowo rzadko unieruchamiają kierowcę w trasie, a jednocześnie mogą mieć zaniedbane lub przedwcześnie zużyte elementy podwozia i hamulców.

Które samochody wypadają niekorzystnie w aktualnych raportach?

Poniższe zestawienie nie jest listą modeli, których nie wolno kupować. Wskazuje samochody i roczniki, przy których standardowe oględziny mogą okazać się niewystarczające.

Model Szczególnie wskazane roczniki lub wiek Główny sygnał ostrzegawczy
Toyota Yaris 2021–2023 problemy z akumulatorem 12 V
Toyota Yaris Cross 2022–2023 problemy z akumulatorem 12 V
Toyota C-HR 2020–2022 wysoka liczba unieruchomień, głównie akumulator
Toyota RAV4 2017–2022 problemy z zasilaniem instalacji 12 V
Toyota Corolla 2023 podwyższona liczba interwencji drogowych
Hyundai Ioniq 5 2022–2023 usterki modułu ICCU i rozładowanie akumulatora
Opel Insignia 2016–2019 oraz 2022 częstsze interwencje pomocy drogowej
Ford S-Max 2016–2018 podwyższona liczba unieruchomień
Ford Kuga 2021 niekorzystny wynik w statystyce awarii
Renault Scénic 2018–2019 częstsze problemy uniemożliwiające dalszą jazdę
Nissan Qashqai 2019 niekorzystny wynik konkretnego rocznika
Mazda 3 i CX-30 2020 podwyższona liczba interwencji
Tesla Model Y auta w wieku 2–3 lat zawieszenie osi, hamulce i oświetlenie
Tesla Model 3 auta w wieku 2–3 lat hamulce, zawieszenie i oświetlenie
BMW serii 5 i 6 auta w wieku 4–5 oraz 8–9 lat wysoki udział poważnych usterek na badaniach
Dacia Duster auta w wieku 6–7 oraz 10–11 lat częste poważne usterki podczas badań
Renault Clio auta w wieku 12–13 lat słaby wynik starszych egzemplarzy na badaniach

Rocznik wskazany w statystyce nie zawsze oznacza rok produkcji. Zestawienia często posługują się rokiem pierwszej rejestracji, dlatego podczas zakupu trzeba sprawdzić obie daty.

Toyota Yaris, C-HR i RAV4 – problem, którego niewielki koszt potrafi unieruchomić auto

Obecność kilku Toyot wśród modeli o wysokiej awaryjności jest zaskoczeniem. Marka przez lata budowała reputację producenta trwałych samochodów, a jej układy hybrydowe nadal mogą osiągać wysokie przebiegi bez kosztownych awarii mechanicznych.

Problemem wskazywanym w najnowszej statystyce jest przede wszystkim akumulator 12 V. To niewielka bateria obsługująca instalację niskiego napięcia i uruchamiająca elektronikę pojazdu. Nawet w pełnej hybrydzie rozładowany akumulator 12 V może całkowicie uniemożliwić rozpoczęcie jazdy, mimo że duża bateria trakcyjna jest naładowana.

Szczególnej uwagi wymagają:

  • Toyota Yaris z lat 2021–2023,
  • Toyota Yaris Cross z lat 2022–2023,
  • Toyota C-HR z lat 2020–2022,
  • Toyota RAV4 z lat 2017–2022,
  • Toyota Corolla z pierwszą rejestracją w 2023 roku.

Producent wprowadzał większe akumulatory oraz zmiany w oprogramowaniu. W nowszych egzemplarzach rozwiązania mogły już zostać zastosowane fabrycznie, natomiast w samochodzie używanym trzeba sprawdzić historię napraw.

Co sprawdzić przed zakupem Toyoty?

Sam pomiar napięcia wykonany po dłuższej jeździe nie wystarczy. Akumulator będzie wtedy doładowany i może wyglądać na sprawny. Potrzebny jest test pod obciążeniem, najlepiej po kilkugodzinnym postoju.

Kupujący powinien ustalić:

  • czy akumulator był już wymieniany,
  • jaki typ i pojemność baterii zamontowano,
  • czy wykonano dostępne aktualizacje oprogramowania,
  • czy samochód miał problemy z uruchamianiem po kilkudniowym postoju,
  • jak często auto było użytkowane.

Egzemplarz z wymienionym akumulatorem i potwierdzonymi aktualizacjami może być znacznie bezpieczniejszym zakupem niż samochód z oryginalną baterią, który przez większość czasu pokonywał krótkie trasy.

Hyundai Ioniq 5 – kluczowe znaczenie ma moduł ICCU

W przypadku Hyundaia Ioniq 5 problem nie ogranicza się do zwykłego zużycia akumulatora. Nieprawidłowe działanie modułu ICCU może zakłócać ładowanie instalacji 12 V. Skutkiem jest spadek napięcia, błędy elektroniki, przejście pojazdu w tryb awaryjny, a w skrajnym przypadku zatrzymanie samochodu.

Podwyższoną awaryjność odnotowano przy egzemplarzach z pierwszą rejestracją w latach 2022–2023. Problem dotyczył części samochodów wyprodukowanych do początku 2024 roku.

Producent przeprowadził akcje serwisowe obejmujące aktualizację oprogramowania, kontrolę modułu oraz jego wymianę w uzasadnionych przypadkach. Dlatego sam rocznik nie wystarcza do oceny konkretnego auta.

Przed zakupem trzeba sprawdzić numer VIN w autoryzowanym serwisie i uzyskać potwierdzenie wykonania wszystkich kampanii. Zapewnienie sprzedającego, że „samochód nie pokazuje błędów”, nie zastępuje dokumentacji.

Opel Insignia, Ford S-Max i Renault Scénic – rodzinne auta, w których liczy się rocznik

Duże samochody rodzinne często trafiają na rynek wtórny z wysokim przebiegiem. Insignia, S-Max i Scénic bywają kupowane jako auta flotowe, służbowe, taksówki albo pojazdy regularnie podróżujące po autostradach.

W aktualnej statystyce pomocy drogowej niekorzystnie wypadły:

  • Opel Insignia z lat 2016–2019 oraz z 2022 roku,
  • Ford S-Max z lat 2016–2018,
  • Renault Scénic z lat 2018–2019.

Nie oznacza to jednej wspólnej wady konstrukcyjnej. W tych modelach dostępne były różne silniki, skrzynie biegów i układy oczyszczania spalin. Ryzyko zależy więc od konkretnej konfiguracji.

Największy błąd przy zakupie dużego auta

Kupujący często porównuje cenę, rocznik i deklarowany przebieg, ale pomija sposób wcześniejszego użytkowania. Samochód z przebiegiem 200 tys. km pokonanym głównie na trasach może być w lepszym stanie niż auto z wynikiem 120 tys. km, które wykonywało wyłącznie krótkie przejazdy.

Trzeba sprawdzić między innymi:

  • działanie automatycznej skrzyni na zimnym i rozgrzanym oleju,
  • historię obsługi układu oczyszczania spalin w dieslu,
  • pracę wszystkich elementów elektrycznych,
  • wycieki płynów,
  • stan zawieszenia pod obciążeniem,
  • rzeczywisty przebieg zapisany w dostępnych sterownikach.

Brak faktur i potwierdzeń serwisowych przy złożonym aucie rodzinnym powinien być ważniejszym ostrzeżeniem niż atrakcyjna wersja wyposażenia.

Nissan Qashqai, Ford Kuga i Mazda CX-30 – nie skreślaj całej generacji

W raportach awaryjności częściej problematyczny bywa jeden rocznik, a nie cały okres produkcji. Tak jest w przypadku Nissana Qashqaia z 2019 roku, Forda Kugi z 2021 roku oraz Mazdy 3 i CX-30 z 2020 roku.

Przed zakupem trzeba ustalić dokładną datę produkcji, kod silnika i wyposażenie konkretnego egzemplarza. Sam wpis „Qashqai 2019” albo „CX-30 2020” nie mówi jeszcze, czy samochód ma tę samą konfigurację co auta najczęściej odnotowywane w statystykach.

Dobrym rozwiązaniem jest porównanie dwóch ofert tego samego modelu z różnych roczników. Jeżeli starszy lub młodszy wariant ma wyraźnie lepsze wyniki i podobną cenę, nie ma powodu upierać się przy bardziej ryzykownym roku produkcji.

Tesla Model Y i Model 3 – mało unieruchomień, dużo poważnych usterek na badaniach

Tesla dobrze pokazuje, dlaczego nie należy korzystać tylko z jednego rankingu. W statystyce pomocy drogowej Model 3 i Model Y należą do samochodów stosunkowo rzadko wymagających interwencji. Nie mają klasycznego silnika, układu wydechowego, sprzęgła ani wielu elementów typowych dla auta spalinowego.

Podczas okresowych badań technicznych sytuacja wygląda inaczej. Wśród samochodów w wieku 2–3 lat poważne lub niebezpieczne usterki stwierdzono w 17,3 proc. egzemplarzy Modelu Y. Był to najsłabszy wynik w tej grupie wiekowej. Model 3 uzyskał wynik 13,1 proc.

Najczęściej wskazywano problemy z:

  • elementami zawieszenia osi,
  • tarczami hamulcowymi,
  • oświetleniem.

W samochodzie elektrycznym hamulce mechaniczne mogą być używane rzadziej, ponieważ część wytracania prędkości przejmuje rekuperacja. Tarcze nie muszą być zużyte przez intensywne hamowanie – problemem może być również korozja wynikająca ze zbyt rzadkiej pracy.

Przed zakupem używanej Tesli nie wystarczy diagnostyka baterii trakcyjnej. Samochód powinien zostać podniesiony, a zawieszenie, hamulce i opony sprawdzone przez serwis znający konstrukcję tego modelu.

BMW serii 5 i 6 – wysoka cena napraw zmienia ocenę ryzyka

BMW serii 5 i 6 zajęły ostatnie miejsca w dwóch grupach wiekowych badań technicznych: wśród aut 4–5-letnich oraz 8–9-letnich. Model znajdował się również blisko końca w innych przedziałach.

Jednym ze wskazywanych problemów są elementy aktywnej maski chroniącej pieszych. Jej układ wykorzystuje podzespoły, które wymagają okresowej obsługi lub wymiany, a właściciele nie zawsze wykonują ją na czas.

W samochodzie klasy premium nawet pozornie drobna usterka może okazać się kosztowna. Rozbudowane zawieszenie, zaawansowane reflektory, systemy bezpieczeństwa i liczne sterowniki powodują, że zaniedbany egzemplarz szybko pochłania różnicę między ceną zakupu a wartością zadbanego auta.

Tani egzemplarz premium zwykle wymaga największej rezerwy

Jeżeli podobne BMW kosztują 90–100 tys. zł, a jedno pojawia się za 70 tys. zł, nie oznacza to automatycznie okazji. Różnica może wynikać z odłożonych napraw, których nie widać podczas krótkiej jazdy próbnej.

Przed zakupem potrzebne są pełna diagnostyka komputerowa, kontrola podwozia oraz wycena wykrytych usterek. Sam komunikat „brak błędów na desce” ma niewielką wartość.

Dacia Duster i starszy Renault Clio – niska cena nie usprawiedliwia zaniedbań

Dacia Duster uzyskała najsłabsze wyniki wśród samochodów 6–7-letnich oraz 10–11-letnich. W grupie aut mających 12–13 lat ostatnie miejsce zajął Renault Clio.

W starszych, niedrogich pojazdach problemem może być sposób serwisowania. Właściciel odkłada wymianę elementów zawieszenia lub hamulców, ponieważ pojedyncza naprawa stanowi zauważalną część wartości samochodu. Kolejne drobne usterki nakładają się na siebie, aż auto nie przechodzi badania technicznego.

Niska cena zakupu powinna więc oznaczać większy budżet na serwis początkowy. Jeżeli cała kwota zostanie wydana na samochód, pierwsza poważniejsza naprawa może zmusić właściciela do dalszego odkładania obsługi.

Dlaczego najbardziej awaryjne auto nie zawsze jest najdroższe w utrzymaniu?

W aktualnej statystyce aż 45,4 proc. interwencji drogowych było związanych z rozładowanym albo uszkodzonym akumulatorem 12 V. Problemy z silnikiem lub jego elektroniką odpowiadały za 21,8 proc. zdarzeń.

Samochód może więc często odmawiać uruchomienia z powodu stosunkowo prostego do usunięcia problemu, a inny model rzadko stawać na drodze, lecz generować bardzo wysokie koszty w warsztacie.

Przy ocenie ryzyka trzeba rozdzielić:

  • częstotliwość awarii,
  • prawdopodobieństwo unieruchomienia,
  • koszt pojedynczej naprawy,
  • dostępność części,
  • czas oczekiwania na serwis,
  • możliwość usunięcia problemu w ramach akcji producenta.

Używana Toyota z wymienionym akumulatorem może być rozsądniejszym zakupem niż statystyka sugeruje. Zaniedbane BMW, które nigdy nie wymagało lawety, może natomiast potrzebować kilku kosztownych napraw natychmiast po zakupie.

Jak sprawdzić ryzykowny model przed zakupem?

1. Ustal dokładną wersję

Potrzebne są rok produkcji, data pierwszej rejestracji, kod silnika, typ skrzyni biegów i numer VIN. Ogólna nazwa modelu nie wystarcza do określenia ryzyka.

2. Sprawdź akcje serwisowe

Zapytaj autoryzowany serwis o wszystkie otwarte kampanie i naprawy wykonane dla danego numeru VIN. Szczególnie istotne jest to przy Hyundaiu Ioniq 5 oraz modelach Toyoty z problemami instalacji 12 V.

3. Wymagaj dokumentów, a nie deklaracji

Książka serwisowa bez faktur może nie potwierdzać zakresu wykonanych prac. Przydatne są rachunki, wydruki z serwisu, protokoły badań oraz dokumenty dotyczące wymiany drogich podzespołów.

4. Obejrzyj auto całkowicie zimne

Silnik rozgrzany przed przyjazdem kupującego może ukrywać problemy z rozruchem, dymieniem i nierówną pracą. W aucie elektrycznym również powinno się sprawdzić zachowanie instalacji po dłuższym postoju.

5. Zleć diagnostykę i kontrolę podwozia

Odczyt błędów to dopiero początek. Samochód trzeba podnieść, sprawdzić luzy, wycieki, korozję, hamulce i stan opon. Przy aucie elektrycznym konieczna jest także kontrola osłon baterii oraz elementów instalacji wysokonapięciowej.

6. Policz serwis początkowy

Do ceny zakupu należy dodać wszystkie naprawy, które trzeba wykonać w pierwszych miesiącach. Dopiero taki wynik można porównać z ceną zadbanego egzemplarza.

Sygnały, po których lepiej zrezygnować z zakupu

Ryzyko staje się zbyt duże, gdy sprzedający:

  • nie udostępnia numeru VIN przed spotkaniem,
  • odmawia wizyty w niezależnym serwisie,
  • nie ma żadnych dokumentów z obsługi,
  • kasuje błędy bez wyjaśnienia ich przyczyny,
  • twierdzi, że akcja serwisowa nie jest potrzebna, choć auto jej podlega,
  • rozgrzewa pojazd przed przyjazdem kupującego,
  • nie pozwala wykonać testu akumulatora,
  • tłumaczy kontrolki „typową cechą tego modelu”,
  • naciska na szybką wpłatę zaliczki.

Statystyka powinna służyć do zadawania lepszych pytań, a nie do automatycznego odrzucania całej marki. Samochód z niekorzystnie ocenianego rocznika, ale z pełną historią i usuniętym problemem fabrycznym, może być lepszy niż zaniedbany egzemplarz modelu zajmującego pierwsze miejsce w rankingu niezawodności. Najbezpieczniej wybierać nie „najlepszy model”, lecz najlepiej udokumentowany i dokładnie sprawdzony egzemplarz.

Zobacz także

Udostępnij ten artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *