Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124
Physical Address
304 North Cardinal St.
Dorchester Center, MA 02124

Kolizja za granicą wymaga czegoś więcej niż wymiany numerów telefonów i sfotografowania uszkodzeń. O sposobie postępowania decydują przepisy państwa, w którym doszło do zdarzenia, a brak danych zagranicznego ubezpieczyciela może później poważnie utrudnić uzyskanie odszkodowania. Najważniejsze są bezpieczeństwo, prawidłowe udokumentowanie sytuacji i niewykonywanie pochopnych ruchów pod presją drugiego kierowcy.
W polskim rozumieniu kolizja to zdarzenie powodujące wyłącznie straty materialne. Jeżeli ktokolwiek został ranny, źle się czuje albo nie można wykluczyć obrażeń, sytuację należy traktować znacznie poważniej. Zagraniczne przepisy mogą inaczej określać obowiązki kierowców, dlatego nie wolno automatycznie przenosić polskich zasad do innego kraju.
Bezpośrednio po uderzeniu trzeba zatrzymać samochód i ocenić, czy pozostawienie go w aktualnym miejscu nie spowoduje kolejnego wypadku. Na autostradzie lub drodze szybkiego ruchu największym zagrożeniem może być nadjeżdżający ruch, a nie sama szkoda.
Kolejność działań powinna wyglądać następująco:
Nie należy stać pomiędzy uszkodzonymi samochodami ani prowadzić rozmowy na pasie ruchu. Na autostradzie pasażerowie powinni znaleźć się za barierą ochronną, o ile można tam dotrzeć bezpiecznie.
Jeżeli nie ma rannych, pojazdy są sprawne, a lokalne przepisy wymagają udrożnienia drogi, po wykonaniu szybkiej dokumentacji trzeba zjechać w bezpieczne miejsce. Nie można jednak zakładać, że obowiązki są wszędzie identyczne. W niektórych państwach policja musi zostać powiadomiona również o zdarzeniu bez obrażeń.
W Unii Europejskiej pomoc można wezwać pod numerem 112. Poza UE trzeba znać miejscowy numer alarmowy albo skorzystać z pomocy operatora assistance. Nieznajomość języka nie powinna powstrzymywać przed zgłoszeniem zagrożenia.
Policję trzeba wezwać, gdy:
Jeżeli funkcjonariusze odmawiają przyjazdu do drobnej kolizji, trzeba zanotować godzinę połączenia, nazwę jednostki i przekazane instrukcje. Jeśli zostanie nadany numer zgłoszenia, należy go zapisać.
Notatka policyjna nie zawsze będzie dostępna od razu. Trzeba zapytać, gdzie i w jaki sposób można później otrzymać jej kopię lub potwierdzenie interwencji.
Kilka przypadkowych zdjęć zderzaków to za mało. Dokumentacja ma umożliwić odtworzenie całego zdarzenia osobie, która nigdy nie widziała tego miejsca.
Najpierw trzeba sfotografować:
Dobrym rozwiązaniem jest nagranie krótkiego filmu przedstawiającego miejsce ze wszystkich stron. Materiał powinien pokazać przejście od ogólnego planu do szczegółów, bez interpretowania zdarzenia i wdawania się w kłótnię z drugim kierowcą.
Nagranie z wideorejestratora trzeba zabezpieczyć przed automatycznym nadpisaniem. Jeżeli urządzenie zapisuje obraz w krótkiej pętli, samo pozostawienie go włączonego może spowodować utratę najważniejszego fragmentu.
Warto również zapisać dokładną lokalizację z telefonu. Sama nazwa miejscowości może nie wystarczyć, szczególnie na długiej autostradzie lub poza terenem zabudowanym.
Numer telefonu i zdjęcie tablicy rejestracyjnej nie gwarantują sprawnej likwidacji szkody. Szczególnie ważne są dokładne dane ubezpieczyciela, ponieważ po powrocie do Polski ich ustalenie może być trudne.
Należy zebrać:
Najbezpieczniej sfotografować dokument ubezpieczenia i dowód rejestracyjny w zakresie potrzebnym do zgłoszenia szkody, a następnie sprawdzić, czy dane zostały czytelnie zapisane w formularzu. Nie należy zatrzymywać cudzych oryginalnych dokumentów ani oddawać własnych.
Jeżeli są świadkowie, trzeba poprosić ich o imię, nazwisko, numer telefonu i adres e-mail. Krótka notatka o tym, skąd obserwowali zdarzenie, zwiększy później wartość ich relacji.
W samochodzie dobrze mieć wspólne europejskie zgłoszenie szkody, najlepiej w wersji polsko-angielskiej. Formularz ma ujednolicony układ pól, dzięki czemu uczestnicy mogą wpisać dane, zaznaczyć okoliczności i wykonać szkic bez tworzenia długiego opisu w obcym języku.
W formularzu powinny znaleźć się:
Przed podpisaniem trzeba przeczytać wszystkie zaznaczone pola i sprawdzić szkic. Nie należy podpisywać pustego formularza, dokumentu zawierającego niezgodny opis ani oświadczenia w języku, którego kierowca nie rozumie.
Jeżeli nie ma pewności co do znaczenia zapisów, można dopisać własne uwagi w zrozumiałym języku i wezwać policję. Presja drugiego kierowcy, aby „szybko podpisać”, jest wystarczającym powodem do zachowania ostrożności.
Po złożeniu podpisów każda strona powinna otrzymać swój egzemplarz. Przed rozstaniem trzeba sfotografować cały dokument. Późniejsze dopiski na jednej z kopii mogą wywołać spór dotyczący pierwotnej treści.
Wspólne zgłoszenie ma przede wszystkim opisać fakty i okoliczności. Odpowiedzialność ostatecznie oceniają ubezpieczyciele, policja albo sąd na podstawie przepisów obowiązujących w miejscu zdarzenia i zebranego materiału.
Nie oznacza to, że treść formularza jest nieważna. Zaznaczenie niewłaściwego manewru, błędny szkic lub podpisanie dodatkowego oświadczenia o całkowitej odpowiedzialności może poważnie osłabić późniejsze stanowisko.
Kierowca powinien podawać prawdziwe informacje i dokładnie opisać swoje manewry, ale nie musi samodzielnie rozstrzygać wszystkich kwestii prawnych na poboczu. Jeżeli strony przedstawiają sprzeczne wersje, bezpieczniejszym rozwiązaniem jest interwencja policji.
Drugi kierowca może zaproponować gotówkę w zamian za zakończenie sprawy bez ubezpieczyciela. Takie rozwiązanie jest ryzykowne, ponieważ niewielkie zewnętrzne uszkodzenie może ukrywać zniszczone mocowania, czujniki, elementy zawieszenia albo systemy bezpieczeństwa.
Kierowca nie zna jeszcze:
Przyjęcie pieniędzy i podpisanie oświadczenia o zaspokojeniu wszystkich roszczeń może utrudnić późniejsze dochodzenie dodatkowych kosztów. Nie należy też zostawiać paszportu, dowodu osobistego ani innych dokumentów jako „zabezpieczenia”.
Brak podpisu nie oznacza, że szkody nie można zgłosić, ale znacznie zwiększa znaczenie pozostałych dowodów.
W takiej sytuacji trzeba:
Jeżeli kierowca odjeżdża, nie należy podejmować niebezpiecznego pościgu. Numer rejestracyjny, marka, model, kolor i nagranie są znacznie bardziej przydatne niż kolejna ryzykowna sytuacja na drodze.
To, że silnik się uruchamia, nie oznacza, że pojazd jest bezpieczny. Dalszą jazdę trzeba wykluczyć, gdy występują:
Najpierw trzeba skontaktować się z centrum assistance lub ubezpieczycielem. Samodzielnie zamówione holowanie może nie zostać zwrócone, jeśli polisa wymaga wcześniejszej autoryzacji. Wyjątkiem jest sytuacja, w której natychmiastowe usunięcie auta jest konieczne dla bezpieczeństwa.
Przed przekazaniem pojazdu firmie holowniczej trzeba ustalić:
Każdy rachunek, potwierdzenie płatności i zlecenie transportu należy zachować. Warto sfotografować samochód także podczas załadunku na lawetę, aby oddzielić szkody powstałe w kolizji od ewentualnych uszkodzeń transportowych.
Po kolizji wynajętym samochodem trzeba natychmiast skontaktować się z wypożyczalnią. Umowa może wymagać wezwania policji nawet wtedy, gdy lokalne przepisy tego nie nakazują. Samodzielna naprawa albo oddanie auta do przypadkowego warsztatu może naruszyć warunki najmu.
W przypadku pojazdu leasingowanego, firmowego lub należącego do floty trzeba powiadomić właściciela albo administratora zgodnie z ustaloną procedurą. Niektóre firmy wymagają zgłoszenia w określonym terminie i skorzystania z wyznaczonego serwisu.
Procedura zależy od kraju zdarzenia, kraju rejestracji pojazdu sprawcy i jego ubezpieczyciela. W większości przypadków zastosowanie ma prawo państwa, w którym doszło do kolizji. Może to wpływać na sposób ustalania odpowiedzialności, zakres odszkodowania oraz wymagane dokumenty.
Jeżeli zdarzenie miało miejsce w państwie Europejskiego Obszaru Gospodarczego lub w Szwajcarii, a sprawca miał pojazd zarejestrowany na tym obszarze, po powrocie do Polski można zwykle zgłosić roszczenie reprezentantowi zagranicznego ubezpieczyciela do spraw roszczeń. Informację o ubezpieczycielu i jego przedstawicielu można ustalić za pośrednictwem Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.
Szkodę można również zgłosić bezpośrednio zagranicznemu ubezpieczycielowi. Wybór może zależeć od języka, miejsca naprawy i tego, czy potrzebna jest szybka organizacja oględzin jeszcze podczas podróży.
Jeżeli:
trzeba skontaktować się z PBUK i ustalić właściwą ścieżkę. Nie można zakładać, że każdą taką szkodę automatycznie pokryje polska instytucja. Zakres pomocy zależy od państw uczestniczących w zdarzeniu i konkretnych okoliczności.
Poza EOG i Szwajcarią procedura może wymagać bezpośredniego zgłoszenia zagranicznemu ubezpieczycielowi albo właściwemu biuru narodowemu. W takich przypadkach komplet danych z miejsca zdarzenia jest szczególnie ważny.
Sprawca powinien przekazać poszkodowanemu prawidłowe dane swojego OC i niezwłocznie zawiadomić ubezpieczyciela. Nie należy czekać, aż zagraniczna firma sama skontaktuje się z polskim zakładem.
Do zgłoszenia trzeba dołączyć:
OC pokrywa szkody wyrządzone innym osobom, ale nie finansuje naprawy samochodu sprawcy. Własne uszkodzenia mogą zostać pokryte z autocasco, jeżeli zakres polisy obowiązuje w kraju zdarzenia. Holowanie i organizacja dalszej podróży zależą natomiast od warunków assistance.
Nie należy samodzielnie obiecywać poszkodowanemu konkretnej kwoty ani płacić za naprawę bez konsultacji. Roszczenie może obejmować elementy, których nie da się ocenić na miejscu.
Jeżeli pojazd może bezpiecznie czekać, naprawę najlepiej rozpocząć po zgłoszeniu i oględzinach. Usunięcie uszkodzonych części przed wykonaniem dokumentacji może utrudnić ustalenie zakresu szkody.
Gdy naprawa awaryjna jest konieczna, aby kontynuować podróż albo zapobiec dalszym zniszczeniom, trzeba:
Dotyczy to również kosztów holowania, parkingu, noclegu i transportu zastępczego. Sam rachunek może nie wystarczyć, jeżeli nie da się wykazać związku wydatku z kolizją.
Po niewielkim uderzeniu kierowca i pasażerowie często twierdzą, że nic im nie jest. Stres i adrenalina mogą jednak maskować dolegliwości. Ból szyi, głowy, pleców, zawroty głowy albo nudności mogą pojawić się później.
Jeżeli wystąpią niepokojące objawy, trzeba skorzystać z pomocy medycznej i poinformować lekarza o kolizji. Należy zachować dokumentację leczenia, rachunki, recepty i potwierdzenia poniesionych kosztów.
Zdarzenie, które początkowo wyglądało na zwykłą szkodę materialną, po ujawnieniu obrażeń nie powinno być dalej traktowane jak drobna stłuczka. Trzeba powiadomić ubezpieczyciela i ustalić z miejscowymi służbami dalszą procedurę.
Termin przedawnienia i szczegółowe zasady zależą od prawa właściwego dla zdarzenia. Nie warto wykorzystywać całego dostępnego czasu. Im późniejsze zgłoszenie, tym trudniej zdobyć nagrania, potwierdzić uszkodzenia i skontaktować się ze świadkami.
W transgranicznej procedurze na obszarze UE ubezpieczyciel lub jego reprezentant powinien co do zasady przedstawić uzasadnioną ofertę odszkodowania w ciągu trzech miesięcy od prawidłowego zgłoszenia roszczenia, jeżeli odpowiedzialność nie jest sporna i szkoda została oszacowana. Gdy okoliczności lub wysokość roszczenia pozostają niejasne, powinien przekazać uzasadnioną odpowiedź.
Nie oznacza to gwarancji wypłaty w ciągu trzech miesięcy. Brak dokumentów, spór o winę albo oczekiwanie na notatkę policyjną mogą wydłużyć postępowanie.
Dobre przygotowanie pozwala skrócić formalności na poboczu. Przed zagraniczną trasą należy zabrać:
Przed każdą podróżą trzeba sprawdzić wymagania wszystkich państw na trasie, nie tylko kraju docelowego. Zasady dotyczące dokumentów i Zielonej Karty mogą się zmieniać.
W stresującej sytuacji najłatwiej działać według krótkiego schematu:
Największym błędem po zagranicznej kolizji jest wyjazd z miejsca zdarzenia wyłącznie ze zdjęciem tablicy rejestracyjnej i ustnym zapewnieniem drugiego kierowcy. Kilkanaście minut poświęconych na formularz, dane polisy i dokumentację może zdecydować o tym, czy po powrocie sprawa zakończy się sprawną wypłatą, czy wielomiesięcznym poszukiwaniem sprawcy i jego ubezpieczyciela.